środa, 2 marca 2016

Love Anime! 2016.

Cześć!

Przez magiczną opcję, jaką jest planowanie postów czuję się, jakbym wieki Was nie widziała. W sumie... nigdy Was nie widziałam, ale ok. Moje długaśne ferie się skończyły, czas wracać do normalności, na uczelnię i do tej $##^$ magisterki. A co u Was?

Ostatnie dni ferii spędziłam na konwencie Love Anime!, o czym pewnie wiecie bo piszę o tym od kilku postów i mówię o tym absolutnie wszystkim. Konwent dla mnie pechowy, szykowałam się na niego z wielkim zapałem i z wielkim zapałem planowałam co też napiszę w tej notce i jakież to zdjęcia wykonam. W przedkonwentową noc musiałam wypić meliskę, żeby zasnąć. Dupa. Wszystkie plany trafił szlag. Ale po kolei...

Zacznijmy od tego, że organizatorzy mieli całkiem sporą obsuwę, jeśli chodzi o wejściówki. Jeśli się nie mylę, były to jakieś 3 tygodnie. Ludzie na stronie wydarzenia narzekali, że kontakt z nimi też jest utrudniony. No ale w końcu bilety zakupiliśmy, coby w krótszej kolejce stać.


MiOhi bardzo się postarało z miejscem konwentu, naprawdę wielki szacun dla organizatorów. Konwenty odbył się na Stadionie Wrocław i robił naprawdę ogromne wrażenie. Na miejsce dotarliśmy na godzinę przed otwarciem bram i ustawiliśmy się w małym kolejkonie. Otworzyli stadionową bramę i nastąpił mały chaos, gdzie tu iść? Ok, idziem za tłumem. Obeszliśmy stadion, jest naprawdę ogromny bo zajęło nam to jakieś 20-30 minut. Doszliśmy do VIPowskiego wejścia i widzimy dwie kolejki, króciutka na parę osób i dłuuuuga, jak $#^$&. Ustawiamy się w tej krótkiej, bo to pewnie ta dla ludzi z wejściówkami. A takiego wała. Przez tą obsówę, więcej ludzi kupiło wejściówki przez internet... dużo więcej ludzi. Staliśmy w kolejce godzinę, ale to nic... pograłam sobie w Mortala na telefonie i odmroziłam stopce, ciągle byłam mega podjarana konwentem, jak dziecko. W końcu weszliśmy, stopy całe.


 
W środku budynek robił nie mniejsze wrażenie, niż na zewnątrz. Jeszcze raz pochwalę za to organizatorów. Sporo miejsca, duże przestrzenie, nie trzeba się przeciskać, naprawdę fajne miejsca na robienie zdjęć cosplayerów, duża scena (chociaż przez słupy, miejscami widoczność słaba) i dużo miejsc, gdzie można było sobie po prostu wygodnie posiedzieć. Wszystko pięknie, prawda? Co mogło pójść nie tak? Odpowiedź brzmi: Ja poszłam nie tak.

Poszłam tak bardzo nie tak, że spadłam ze schodów z takim impetem, że aż wyrwałam cały obcas z mojego wymarzonego, loliciego buta. Jak to się stało? Miałam tak wielki puff, że nie widziałam schodów, jak szłam, brawo ja! Ten sam puff, który chciał mnie zabić uratował mnie przed śmiercią, tak było! Ale cały dobry humor i podniecenie odeszło w zapomnienie. I tutaj przekazuję ogromne podziękowania dla mojego lubego, który pojechał mi po buty, żebym boso do domu nie wracała i dla helperów, którzy usilnie pomagali mi te buty naprawić. Cóż, stwierdziłam, że show must go on, będę chodzić boso. Chodziłam, aż mój luby nie zahaczył mnie z glana i nie poszło mi oczko w rajstopach. Z rozpaczy złapałam się za głowę i wyczułam, że cały ten czas chodziłam z jednym nieodplątanym papilotem. Combo! Wspomniałam już, że nie zdążyłam obfocić mojego pięknego coordu? Cóż, potem chodziłam w tych nieszczęsnych nielolicich kozaczkach. Na szczęście było parę osób, które zrobiło mi zdjęcia. Dziękuję!

Nyannyan~
Troszkę mi się wszystkiego odechciało przez te wpadki, ale wzięłam się w garść i postanowiłam dobrze się bawić. Panele nie bardzo przypadły mi do gustu, więc raczej kręciłam się blisko głównej sceny, oglądałam pokaz kendo i seppuku, występ uroczej Tomo, koncert j-rockowego artysty i oczywiście cosplaye, niestety tylko do połowy. Nie ukrywam, że moim głównym celem było zobaczenie grupy Kiseki, czyli Love Live'owych idolek, po to tam przyjechałam i nie zawiodłam się. Dziewczyny zatańczyły naprawdę przepięknie, mój fanatyzm na punkcie tej serii pozwolił mi się nawet lekko wzruszyć.


Moim drugim celem było spotkanie szanownego pana Talon's Cosplay Crusade i jego pięknej towarzyszki. Tu też się nie zawiodłam, bo ich stroje to było mistrzostwo świata! A ich scenka naprawdę mnie zachwyciła.
Mówiłam już, że cosplaye to najmocniejsza strona tegorocznego Lova? Zaraz dam więcej zdjęć.

Zdjęcie autorstwa Sowa.ovh
  Na konwencie kupiłam sobie tylko obróżkę od Creepy Fairy Pastel. Przez to zdarzenie z butami nie miałam weny na szopingi. Za to luby kupił sobie całkiem dużo mang i chwała mu za to, będę mieć co czytać. Chociaż stoisk było mnóstwo, widziałam na nich dużo prześlicznych rzeczy, mój zakupoholizm pozostał uśpiony.


Co jeszcze ciekawego robiłam? Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia, robiono mi zdjęcia i przez krótką chwilę pomagałam panu Sowa.ovh w znajdowaniu cosplayerów i ustawianiu ich do zdjęć, fajna sprawa.

Z prześliczną panną Elieth.
 W drugi dzień konwentu pojawiłam się w cosplay'u Ariel z Małej Syrenki. Było to moje pierwsze wyjście w cosplay'u do ludzi i naprawdę nie sądziłam, że usłyszę tyle komplementów i zrobią mi tyle zdjęć, chociaż grzywka mej peruki zawzięcie odmawiała współpracy. Właściwie tylko na tym drugi dzień polegał. Wszyscy zaczęli wyjeżdżać, a konwent przypominał troszeczkę jakąś stypę mangowców. Mimo wszystko dobrze się bawiłam, wrócił mi humor po utracie buta (pewnie będę go wskrzeszać u szewca, niczym zawodowy nekromanta).

Cudowny Jack Sparrow, któremu podobały się moje policzki <3
Don Mario Drzewo Cosplay
Oczywiście, nie mogłam sobie odmówić zdjęcia z idolkami!
Czas na krótkie podsumowanie. Bawiłam się dobrze, mimo mojej wpadki i mimo małej ilości paneli, trafiających w mój gust (wybredna jestem). Miejsce konwentu mnie zachwyciło, w ludziach się zakochałam i spędziłam bardzo miło czas. Szkoda, że tak mało było lolit, ale te które były, były naprawdę przepiękne!

Dziękuję wszystkim których poznałam, którzy do mnie podchodzili, robili zdjęcia, dawali sobie robić zdjęcia i wszystkim obecnym na konwencie za wspaniałą atmosferę. A teraz poproszę o minutę ciszy dla mojego buta. Wskrzeszę go!

Zdjęcie autorstwa Atryni Photography dla GeekFan.

18 komentarzy:

  1. Prześlicznie wyglądałaś! :))

    Nigdy nie byłam na takim konwencie, muszę się kiedyś wybrać ^^

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam Disneyowe cosplaye. Wygladalas bardzo ladnie. ;D
    czasami jak czytam tego typu posty brakuje mi konwentów... moze kiedys sie jeszcze na jakis wybiore.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądasz przepięknie na wszystkich zdjęciach <3 Ta spódnica chwyciła mnie za serce <3 Niestety, nie byłam na konwencie i jak tak patrzę, to trochę szkoda... Ale na pewno będzie jeszcze okazja~~ Pozdrawiam!
    http://mirella-view.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się w Twoim cosplayu Małej Syrenki 💜
    Trzymam kciuki żeby udało się naprawić buta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od zachwytów- piękny coord z Infantową spódniczką w roli głównej, a także piękny cosplay (Arielka <3).
    Przykro mi, że miałaś taką serię niefortunnych zdarzeń, ale czasami to tak właśnie jest. Dobrze, że ostatecznie udało Ci się odzyskać humor i konwent był raczej udany (tak wnioskuję po opisie). Strasznie chciałam jechać na Love, ale niestety praca nie pozwoliła :/ Mam za to nadzieję, ze uda nam się spotkać na Pyrkonie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hahah to miałaś przygody xd zazdro </3 ja leżę chora i nadganiam moje plany cosplayowe żeby na pyrkonie być zajebistą XD mam nadzieje że jak zawitasz w poznaniu to chociaż tu będziesz mieć mniejszego pecha w końcu chcę cię spotkać całą a nie poobijaną i bez butów :P

    moonskillx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pięknie się odziałaś *o*
    Z drugiej strony.. masz co wspominać! Na pewno szybko nie zapomnisz tego konwentu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądałaś naprawdę ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że byłaś sensacją :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne kostium! Aż nie mogę się napatrzeć *_*
    Ja jeszcze nigdy nie byłam na konwencie, ale koleżanka coraz bardziej mnie do tego namawia. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ładnie wyglądałaś ;) a tam najpierw wpadki są hmm zawstydzające, a potem człowiek się z tego śmieje

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieknie i uroczo wyglądałaś. Szkoda bucika no ale dobrze, że się nie załamałaś :D W roli Ariel normalnie byśmy Cie nie poznały ^^ Peruka jest mega! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Stanie w kolejce godzinę, współczuję. :/ Fajnie, że mimo wszystko jesteś zadowolona. Nie wątpię, że atmosfera musiała być fantastyczna! ;) A wyglądałaś obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  14. We Wrocławiu? Moja znajoma była tam :D

    Ja na ali łapię okazdje zawsze to mało tracę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. śliczny jest ten strój *o*

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam, miło nam, że nasz dusik wpadł Tobie w oko. Arielka była przesłodka :)pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki okropny pech :O. Życzę jak najszybszego wskrzeszenie bucika; ). Świetne to zdjęcie z Jackiem ! :D. Strój Arielki bardzo Ci pasuje ^^.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominowałam cię Do LBA ( Liebster Blog Awards)
    więcej na http://kuroshitsujizbior.blogspot.com/2016/03/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarz!
Zostaw adres swojego bloga, a na pewno Cię odwiedzę!
ヾ(◍’౪`◍)ノ゙♡